Kobieta owinięta szarym kocem siedzi o zmierzchu na składanym krześle na balkonie w bloku i patrzy w telefon. Obok stoi miedziana latarenka ze świecą, za balustradą świecą okna miasta. Na ścianie napis: Klientka wyszła bez słowa.

Sześć miejsc, w których strona gubi klientkę. Sprawdź je

Klientka otwiera Twoją stronę, po chwili zamyka kartę i nie wraca. Nie napisze, co ją zatrzymało. Oto sześć miejsc na drodze od linku do wiadomości, w których strona gubi ludzi, i do każdego test, który zrobisz samodzielnie, telefonem, w jeden wieczór.

Przyszła klientka dostaje od znajomej link do Twojej strony. Otwiera go wieczorem na telefonie, z kocem na kolanach. Po chwili zamyka kartę i już nie wraca.

Nie napisze, co ją zatrzymało. Ty nie dowiesz się nawet, że tam była.

Takie wyjście nie ma jednego adresu. Na drodze od linku do wiadomości sprawdzam sześć miejsc, zanim spojrzę na kolory. Do każdego dostajesz test, który zrobisz samodzielnie, telefonem, w jeden wieczór.

Sprawdzasz oczami obcej osoby, nie własnymi

Własną stronę znasz na pamięć. Oko przeskakuje to, co już wie, i dopowiada to, czego brakuje.

Dlatego testy robisz tak, jak stronę ogląda klientka. Na telefonie, nie na laptopie. W oknie prywatnym przeglądarki, żeby nie widzieć wersji zalogowanej ani zapamiętanej.

Wi-Fi wyłącz, zostaw dane komórkowe. Jak strona zachowuje się wtedy, pisałem w tekście o pięciu liczbach z Lighthouse.

Idziesz dokładnie jej drogą: od linku, przez pierwszy ekran, do wysłanej wiadomości. Przy każdym miejscu zapisujesz jedno słowo: „przechodzi” albo „zatrzymuje”.

Jeszcze lepiej, gdy drogę przejdzie ktoś, kto Twojej pracy nie zna. Ty patrzysz przez ramię i nie podpowiadasz.

Sześć miejsc na jednej drodze

Droga od linku do wiadomości ma sześć rozwidleń. Na każdym da się skręcić w bok i zniknąć bez słowa.

Gliniana makieta krajobrazu na ciemnym stole. Jasna ścieżka biegnie od małej wiaty w lewym dolnym rogu do domku z ciepłym miedzianym światłem w otwartych drzwiach. Od ścieżki odchodzi sześć bocznych dróżek, na kilku widać drobne odciski stóp, a przy jednym rozwidleniu stoi mała gliniana postać w płaszczu

Do oświetlonych drzwi prowadzi jedna ścieżka, a po drodze odbiega od niej sześć bocznych.

1. Podgląd linku, zanim ktokolwiek wejdzie

Pierwsze wrażenie powstaje, zanim klientka otworzy stronę. W wiadomości od znajomej widzi pod linkiem podgląd: tytuł, opis i obrazek.

Te trzy rzeczy komunikator bierze z Twojej strony. Gdy strona ich nie poda, zostaje goły adres albo tytuł w rodzaju „Strona główna”.

Sprawdź: wyślij link do siebie na Messengerze albo WhatsAppie. Czy podgląd mówi, kim jesteś i w czym pomagasz?

Tytuł i opis ustawisz zwykle w ustawieniach SEO strony albo we wtyczce SEO. Obrazek ma często osobne pole do udostępniania. Po zmianie komunikator może jeszcze przez jakiś czas pokazywać stary podgląd.

2. Pierwszy ekran na telefonie

Klientka otwiera stronę i widzi tyle, ile mieści się bez przewijania. Z tego kawałka ma wyczytać, czy trafiła pod dobry adres.

Potrzebuje dwóch odpowiedzi: komu pomagasz i w czym. Zdanie o zmianie i rozwoju brzmi ładnie, ale nie odpowiada na żadną.

Sprawdź: zrób zrzut pierwszego ekranu i wyślij go komuś bez komentarza. Poproś o jedno zdanie: kim jest ta osoba i dla kogo pracuje.

Jeśli odpowiedź rozmija się z tym, co robisz, poprawiasz nagłówek, nie zdjęcie. Taki, który odpowiada, brzmi na przykład: „Trening siłowy dla osób, które nigdy nie ćwiczyły. Małe studio na Mokotowie”.

3. Cena i to, co za nią dostaje

Klientka, która została po pierwszym ekranie, zaczyna szukać ceny. Gdy jej nie znajdzie, ma dwa wyjścia: zapytać albo zamknąć kartę. Pytanie wymaga odwagi, zamknięcie karty nie wymaga niczego.

Szerzej pisałem o tym w tekście o czterech pytaniach, na które strona ma odpowiadać sama. Tu tylko jedno: cena to kwota razem z zakresem. Ile trwa spotkanie, ile ich jest w pakiecie, co jest w środku.

Sprawdź: od pierwszego ekranu policz dotknięcia, zanim zobaczysz pierwszą kwotę. Potem zobacz, czy przy kwocie stoi, co za nią dostaje klientka.

4. Pierwsze spotkanie, którego nikt nie opisał

Dla klientki psychologa, coacha czy trenera pierwsze spotkanie to niewiadoma. Gdzie się odbywa, ile trwa, co się na nim dzieje, co, jeśli nie zaiskrzy.

Otwierając strony specjalistów, widzę za to długie listy szkoleń, nurtów i certyfikatów. Są potrzebne, ale nie odpowiadają na pytanie, z którym klientka waha się przed pierwszym razem.

Sprawdź: poszukaj na stronie czterech odpowiedzi: gdzie, jak długo, jak to wygląda, co, jeśli nie pasuje. Każde „nie ma” to jedno zdanie do dopisania.

Wystarczy krótki akapit „Jak wygląda pierwsze spotkanie”. Cztery zdania, po jednym na pytanie.

5. Ślady, że nikt tu nie zagląda

Klientka, która prawie się zdecydowała, sprawdza jeszcze jedno: czy ta osoba nadal przyjmuje. Odpowiedź czyta z drobiazgów, których na własnej stronie dawno nie widzisz:

  • promocja „do końca czerwca” bez roku albo z rokiem, który minął
  • rok w stopce, który od dawna się nie zmienia
  • ikona Instagrama, która prowadzi do pustego profilu
  • zakładka „Blog” z jednym wpisem sprzed kilku lat

Sprawdź: przewiń do samego dołu i kliknij każdy link w stopce. Potem wyszukaj na stronie dat i słów „promocja”, „zapisy”, „nabór”.

Co się zestarzało, zaktualizuj albo zdejmij. Zakładka z jednym starym wpisem mniej szkodzi schowana niż widoczna.

6. Formularz, który milczy

To miejsce jest najbliżej celu, więc boli najbardziej. Klientka pisze, klika „Wyślij” i nie wie, co dalej.

Nie wie, kiedy odpiszesz. Nie ma kopii swojej wiadomości w skrzynce. Czasem jest gorzej: strona pokazuje „Dziękuję”, a wiadomość do Ciebie nie dochodzi albo ląduje w spamie.

Sprawdź: wyślij wiadomość przez własny formularz, z telefonu i z innego adresu niż Twój. Zobacz, czy doszła, gdzie wylądowała i co strona pokazała po wysłaniu.

Przy okazji policz pola. Do odpowiedzi zwykle wystarczą imię, adres e-mail i treść wiadomości. Każde pole obowiązkowe ponad to warto obronić jednym zdaniem.

Pod przyciskiem dopisz, kiedy odpisujesz. Tylko taki termin, którego dotrzymasz także w najgorszym tygodniu.

Naprawiasz od góry drogi, nie od najładniejszego miejsca

Najbardziej kusi to, co widać: zdjęcia, kolory, nowy układ. Tyle że klientka, która odpadła na podglądzie linku, żadnej z tych zmian nie zobaczy.

Każde z sześciu miejsc gubi ludzi, zanim dojdą do następnego. Dlatego poprawiasz w kolejności drogi: od pierwszego „zatrzymuje” z góry listy.

Cztery z sześciu poprawek to zdania, nie programowanie. Nagłówek, cena z zakresem, akapit o pierwszym spotkaniu i stare daty czekają tylko na wieczór z panelem strony.

Tak oglądam każdą stronę. Najpierw droga, potem wygląd, bo wygląd działa tylko na tych, którzy do niego doszli.

Kiedy ta lista nie jest Twoim problemem

Sześć miejsc zakłada, że ktoś na Twoją stronę trafia. Gdy prawie nikt, poprawki nie mają kogo zatrzymać.

Wtedy zacznij etap wcześniej: od tego, czy i skąd ludzie mogą Cię znaleźć. To inna robota i inny wieczór.

Jeśli wszystkie klientki przychodzą z polecenia i od razu dzwonią, ta lista waży u Ciebie mniej. Sprawdź wtedy przynajmniej cenę i pierwsze spotkanie. Polecenie nie odpowie na nie za Ciebie.

Klientka nie powie Ci, gdzie wyszła, ale jej drogę przejdziesz za nią jeszcze dziś.

W skrócie

  • Przejdź drogę klientki na telefonie, w oknie prywatnym, bez Wi-Fi.
  • Wyślij sobie link i obejrzyj podgląd: tytuł, opis, obrazek.
  • Pokaż komuś zrzut pierwszego ekranu i zapytaj, komu pomagasz i w czym.
  • Dopisz cenę z zakresem i akapit o pierwszym spotkaniu.
  • Kliknij każdy link w stopce, wyślij wiadomość przez własny formularz i poprawiaj od góry drogi.

Nie masz dziś wieczoru na sześć testów? Zacznij od czegoś lżejszego.

Najczęstsze pytania

Nie mam jeszcze strony. Co z tego mnie dotyczy?
Prawie wszystko. Bez strony klientka przechodzi tę samą drogę na Twoim profilu i w wiadomościach: podgląd, pierwsze zdanie, cena, pierwsze spotkanie, odpowiedź. Pytania zostają te same, zmieniają się tylko miejsca.
Czy naprawdę trzeba sprawdzać na telefonie?
Tak, jeśli link do Ciebie krąży w wiadomościach albo w bio. Wtedy klientka otwiera go na telefonie, a na laptopie ta sama strona często wygląda inaczej niż na małym ekranie.
Co z tego poprawię bez pomocy?
Nagłówek, cenę z zakresem, akapit o pierwszym spotkaniu i stare daty zwykle poprawisz samodzielnie w panelu strony. Podgląd linku i formularz, który nie dochodzi, czasem wymagają osoby z dostępem do ustawień. Test powie Ci przynajmniej, co jej przekazać.

Najpierw diagnoza, potem poprawki

Kilka pytań i skan strony. Bez zobowiązań.

Bezpłatna diagnoza